wtorek, 23 stycznia 2018

Psy-chologia, czyli post dla psiarzy

Moje zaciekawienie działaniem umysłu nie ogranicza się do umysłu ludzkiego. Trzeba to powiedzieć otwarcie: jako psy-cholog, mam szajbę na tle psów 😊 Jakiś czas temu przeczytałam artykuł o psiej teorii umysłu. W skrócie: teoria umysłu polega na świadomości, że inni myślą i że nie muszą myśleć o tym samym, co my. Wydaje się to proste, ale niektóre osoby (np. w wielu przypadkach tzw. spektrum autyzmu) tej teorii nie mają - nie wiedzą więc one, że inni ludzie mogą sobie coś pomyśleć.
Dowiedziono z kolei, że także psy mają teorię umysłu (pies wie, że człowiek coś tam sobie myśli). Jako dowód służy m.in. eksperyment, który polegał na tym, że psa i jego człowieka umieszczono w jednym pokoju.przegrodzonym murkiem (popatrzcie na rysunek).


W pokoju były dwie piłki: jedna widoczna dla psa i człowieka, druga - widoczna tylko dla psa. Człowiek wydawał polecenie "Przynieś piłeczkę" i - ciekawostka - psy przynosiły piłkę widoczną dla obu stron, a nie piłkę widoczną tylko dla psa. Można więc wyobrazić sobie tok myślenia psa: hmmm, człowiek chce piłkę. Ale o której on może myśleć? Aha, już wiem, o tej, którą widzi!"
Dzięki teorii umysłu możemy wyobrażać sobie, o czym myśli inna osoba - bo wiemy, że nie musi myśleć o tym, o czym my myślimy. Teoria ta pozwala nam także oszukiwać innych ludzi, bo podstawą oszustwa jest zastanowienie się nad tym, co pomyśli sobie osoba, jeśli coś tam powiemy lub zrobimy. Zawsze oburzałam się, gdy ktoś mówił "łże jak pies". Powiedzmy jednak prawdę: psy też potrafią oszukiwać, bo mają teorię umysłu. Przykład: eksperyment przeprowadzony na kilku psach, które poznano z dwoma kobietami: (1) współpracownicą - ta osoba chętnie karmiła psy różnymi smakołykami, (2) rywalką, która w obecności psów jadła i nie dzieliła się żarciem. Po paru dniach znajomości psom pokazano dwa stojące na podłodze pudełka - jedno puste, drugie z żarciem. Każda z kobiet solo wydawała psu polecenie doprowadzenia do jedzenia. I tu najciekawsze: psy doprowadzały współpracownicę do pudełka z żarciem, a rywalkę - do pustego pudełka 😃
Pod wpływem tego eksperymentu usiłowałam sobie przypomnieć wszystkie kanty moich psów i stwierdziłam, że jedyne oszustwo polegało na udawaniu, że nie jadło się od tygodnia i właśnie pada się z głodu - wszystko to wyczyniał Dżinuś na widok jedzącego człowieka...
Dżinuś (mój pies życia) mówi "DAJ CIASTKO" :)

Aż tu wczoraj wieczorem okazało się, że mam w domu kanciarza na poziomie mistrzowskim. Otóż mój Bigosek, piesek dziwny, nie znosi pić wody. W trosce o odpowiedni poziom nawodnienia paskudy nauczyłam go pić na rozkaz "Napij się" - i to zazwyczaj działa. Rytuał mamy taki: po nocnym spacerze podchodzimy do michy, pada komenda, pies pije, a potem radośnie przybiega do mnie, żeby go pogłaskać i przytulić, bo z narażeniem życia dotknął pyskiem ohydnej wody. No i właśnie wczoraj w nocy, po haśle "Napij się" potwór stanął przed miską, spuścił głowę i postał tak z minutę, udając, że pije, a potem w podskokach przybiegł z minką "Przytul mnie! Widziałaś, jak pięknie się napiłem???" Zdolności pedagogicznych nie mam żadnych, więc przytuliłam kanciarza i już czekam na powtórkę oszustwa 😂 A wszystko to przez piekielną teorię umysłu!
Wodny kanciarz :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz