Gdy pojawia się u mnie para, w której spadła ochota na współżycie, często zadaję pytanie o sposoby spędzania czasu jako para. Dlaczego o to pytam? - gdyż nierzadką przyczyną braku ochoty na bliskość fizyczną jest brak bliskości w ciągu dnia. Odpowiedzi, które słyszę to: "Bawimy się z dziećmi", "Oglądamy telewizję", "Siedzimy obok siebie - jedno grzebie w laptopie, drugie czyta", "Wychodzimy do znajomych".
Blog z pogranicza psychologii i seksuologii pisany przez psychologa z Bydgoszczy.
piątek, 19 lutego 2016
sobota, 6 lutego 2016
Seksualizacja - ki diabeł???
Rozpoczynam
dziś nowy cykl, w którym od czasu do czasu będę definiować
pojęcia naukowe, które są mylnie interpretowane w mediach bądź
niewłaściwie rozumiane w przestrzeni publicznej. Cykl zaczyna
termin „seksualizacja”. Niektórzy oczekiwaliby pewnie, że
zacznę od „gender”, ale nie zacznę, bo choć medialnie „dżęder”
(nie mówmy tak, proszę!!!) wydaje się być prosta jak budowa cepa,
to naukowo wymaga to znacznej pisaniny, na którą dziś nie mam
ochoty.
Gdy
wpiszemy „seksualizacja” w wyszukiwarkę, pojawiają się strony
typu „Stop seksualizacji w polskich szkołach”, „Wychowanie
seksualne seksualizuje polskie dzieci”. O seksualizacji jest sporo
treści, tylko czy aby zgodnych z wiedzą naukową?
sobota, 9 stycznia 2016
Z serii: seksuolog radzi - o pornografii kilka słów
Zdarzyło mi się w okresie
okołoświątecznym skorzystać z autobusu miejskiego. Usiadłam obok
chłopaka w wieku około 18 lat, który w dłoni trzymał smartfona
sporych rozmiarów. W uszach młodzieńca tkwiły słuchawki.
Łypnęłam na telefon zaciekawiona tym, jaka firma produkuje tak
duże klamoty i ku swojemu zdziwieniu na ekranie dojrzałam scenkę z
filmu porno. Nie ukrywam – zdziwiłam się bardzo, bo jednak oglądanie
porno kojarzy mi się z bardziej kameralnym miejscem niż autobus
(starzeję się, to pewne). Chłopak mojego łypnięcia nie zauważył
i dalej beznamiętnie oglądał filmik.
Nie mam nic do zwykłej
pornografii, więc nie szarpałam młodzieńca dziarsko pokrzykując
„Wyłącz natychmiast to świństwo!".Pomyślałam sobie za to o mojej pracy i o tym, że lawinowo przybywa
mężczyzn uzależnionych od pornografii i masturbacji.
sobota, 19 grudnia 2015
Z serii: człowiek nie kot, jedno ma życie...
Moja sąsiadka od tygodnia narzeka i jęczy, jak co roku o tej porze. Dlaczego? Bo na święta przyjeżdża do niej córka z rodziną w postaci męża i dwójki nastoletnich dzieci. Sąsiadka narzeka, że musi (1) zrobić sama całe świąteczne zakupy, (2) kupić, oprawić i ozdobić choinkę, (3) ozdobić dom światełkami, (4) zrobić 200 uszek, (5) oraz całą resztę żarcia, (6) przygotować łóżka, (7) wysprzątać całą dużą chałupę, doprowadzając ją do stanu umożliwiającego zlizywanie żarcia wprost z podłogi bez ryzyka zatrucia pokarmowego (czego - o ile wiem - nikt w tej rodzinie nie praktykuje).
Sąsiadka jest umęczona, udręczona i przygotowuje się na przyjazd córki jak na wizytację brytyjskiej królowej Elżbiety. Jej córka nie stroi fochów królewskich - jest zwykłą, fajną babką nawykłą do pracy w swoim domu, więc nie oczekuje takich poświęceń. Co roku powtarza mamusi, że chętnie pomoże w gotowaniu, łóżka każdy sam sobie zrobi, mąż oprawi choinkę, a dzieci rączki mają i sprawnie sprzątają. Na nic te słowa - co roku ten sam scenariusz.
Sąsiadka jest umęczona, udręczona i przygotowuje się na przyjazd córki jak na wizytację brytyjskiej królowej Elżbiety. Jej córka nie stroi fochów królewskich - jest zwykłą, fajną babką nawykłą do pracy w swoim domu, więc nie oczekuje takich poświęceń. Co roku powtarza mamusi, że chętnie pomoże w gotowaniu, łóżka każdy sam sobie zrobi, mąż oprawi choinkę, a dzieci rączki mają i sprawnie sprzątają. Na nic te słowa - co roku ten sam scenariusz.
sobota, 28 listopada 2015
Z serii: seksuolog radzi - seks a dieta?
Rozmawiając z osobami mającymi kłopoty ze sprawnością seksualną lub poziomem potrzeb seksualnych wspominam zazwyczaj o właściwej diecie. Widzę wówczas powątpiewanie w oczach: dieta a seks? pani doktor, a pani to serio?
Serio serio, a nawet bardzo serio.
Od diety zależy m.in. nasz nastrój, rozkurczliwość naczyń krwionośnych oraz synteza hormonów płciowych, przekładających się na sprawność seksualną i ochotę na seks. Dla seksualności bardzo ważne są: selen, cynk (bo wpływa na syntezę testosteronu), arginina (bo przekształca się w tlenek azotu, który rozkurcza naczynia krwionośne), beta-karoten (bo wpływa na syntezę hormonów), mangan (bo wpływa na produkcję serotoniny), magnez (bo rozkurcza naczynia) i żelazo (szczególnie ważne dla kobiet). Niedobory wyżej wymienionych są w stanie położyć kwestię seksu (czasem, w przypadku mężczyzn, dosłownie położyć!). Trudno jest jednak komuś poradzić w stylu: proszę zjeść na śniadanie trochę selenu z magnezem, a potem przekąsić argininę, zagryzając ją cynkiem i popić beta-karotenem.
Serio serio, a nawet bardzo serio.
Od diety zależy m.in. nasz nastrój, rozkurczliwość naczyń krwionośnych oraz synteza hormonów płciowych, przekładających się na sprawność seksualną i ochotę na seks. Dla seksualności bardzo ważne są: selen, cynk (bo wpływa na syntezę testosteronu), arginina (bo przekształca się w tlenek azotu, który rozkurcza naczynia krwionośne), beta-karoten (bo wpływa na syntezę hormonów), mangan (bo wpływa na produkcję serotoniny), magnez (bo rozkurcza naczynia) i żelazo (szczególnie ważne dla kobiet). Niedobory wyżej wymienionych są w stanie położyć kwestię seksu (czasem, w przypadku mężczyzn, dosłownie położyć!). Trudno jest jednak komuś poradzić w stylu: proszę zjeść na śniadanie trochę selenu z magnezem, a potem przekąsić argininę, zagryzając ją cynkiem i popić beta-karotenem.
sobota, 14 listopada 2015
Z serii: razem, ale jak?
Byłam świadkiem kłótni na parkingu przed Tesco. Para wróciła z zakupami do samochodu i okazało się, że samochód stał otwarty. Mężczyzna zwrócił się do kobiety władającej kluczykami i pilotem w następujących słowach: "Cud, że go nie rąbnęli. Czemu Ty jesteś taka nieuważna?". Kobieta usiłowała tłumaczyć, że zadzwonił telefon gdy odchodzili od auta i przecież można się zagapić, ale mężczyzna nie słuchał i tokował wytrwale na temat jej nieuważności.
Pomyślałam sobie, że jednym z wrogów związku jest podstawowy błąd atrybucji. Teraz będzie mini-wykład: atrybucja to wyjaśnianie przyczyn swojego lub cudzego zachowania. Podstawowy błąd atrybucji polega na tym, że mamy tendencję do wyjaśniania cudzego zachowania w odniesieniu do przyczyn wewnętrznych i stałych. Swoje zachowanie za to często wyjaśniamy przyczynami zewnętrznymi. Przykład 1: ktoś spadł ze schodów, bo jest łamagą. Ja spadłam, bo ktoś wylał wodę na stopnie. Przykład 2: ktoś nie zamknął auta, bo jest nieuważny. Ja nie zamknęłam auta, bo zadzwonił telefon. Przykład 3: ktoś na mnie krzyczy, bo jest wredny. Ja na kogoś krzyczę, bo mnie ktoś zdenerwował.
Pomyślałam sobie, że jednym z wrogów związku jest podstawowy błąd atrybucji. Teraz będzie mini-wykład: atrybucja to wyjaśnianie przyczyn swojego lub cudzego zachowania. Podstawowy błąd atrybucji polega na tym, że mamy tendencję do wyjaśniania cudzego zachowania w odniesieniu do przyczyn wewnętrznych i stałych. Swoje zachowanie za to często wyjaśniamy przyczynami zewnętrznymi. Przykład 1: ktoś spadł ze schodów, bo jest łamagą. Ja spadłam, bo ktoś wylał wodę na stopnie. Przykład 2: ktoś nie zamknął auta, bo jest nieuważny. Ja nie zamknęłam auta, bo zadzwonił telefon. Przykład 3: ktoś na mnie krzyczy, bo jest wredny. Ja na kogoś krzyczę, bo mnie ktoś zdenerwował.
piątek, 30 października 2015
Halloween - poziom zaawansowany
W zeszłym roku o tej porze napisałam króciutki tekst (jest na Fb), w którym (1) zasugerowałam, że w przebierankach Halloween uciekamy od nieprzyjemnych emocji, wynikających z myśli o śmierci osób bliskich, oraz (2) wyraziłam swoją czysto prywatną niechęć do importów, czyli świąt bezrefleksyjnie przenoszonych z obcych kultur. Zostałam wówczas zbesztana argumentami, że (1) jeśli jakaś nowa tradycja bawi ludzi, to czemu im tego żałować?, oraz że (2) zabawa w śmierć jednego dnia nie gryzie się z doświadczaniem smutku oraz tęsknoty w dniu następnym. W tym roku nie chce mi się polemizować, więc dla miłośników importów podaję kilka przepisów na Święto Zmarłych Inaczej - może któryś zwyczaj się przyjmie i będziemy mieć jakąś alternatywę dla importu z USA?
Przepis 1 - All Hallows' Eve - czyli świętuj jak Celtowie. Oddaj hołd przyjaznym duchom, ale pamiętaj - musisz też odstraszyć te nieprzyjazne, które będą się próbowały wedrzeć do Twojego domu. W tym celu przebierz się (duchy się nie połapią, że Ty to Ty) i wydrąż rzepę (dynia nie działa!), w której umieść świeczkę - rzepa odpędzi zło. Przepis całkiem fajny, choć bojaźliwi mogą mieć problem przy wyobrażaniu sobie tej hordy złych duchów pchających się do domu.
Przepis 1 - All Hallows' Eve - czyli świętuj jak Celtowie. Oddaj hołd przyjaznym duchom, ale pamiętaj - musisz też odstraszyć te nieprzyjazne, które będą się próbowały wedrzeć do Twojego domu. W tym celu przebierz się (duchy się nie połapią, że Ty to Ty) i wydrąż rzepę (dynia nie działa!), w której umieść świeczkę - rzepa odpędzi zło. Przepis całkiem fajny, choć bojaźliwi mogą mieć problem przy wyobrażaniu sobie tej hordy złych duchów pchających się do domu.
![]() |
| All Hallows' Eve - fotka z Wikipedii |
Subskrybuj:
Posty (Atom)
