niedziela, 5 marca 2023

Zaplątani w trójkącie

 To nie jest tekst o trójkątach miłosnych ;) lecz o uwikłaniu relacyjnym. Sugeruję doczytać do końca, jeśli miewasz w swoich relacjach poczucie, że ktoś Cię wykorzystuje, lekceważy, nie szanuje lub na odwrót – zalewa miłością i troską po uszy. Oraz po kokardę.

Uwikłanie relacyjne tworzone jest przez osoby, które przyjmują rolę Prześladowcy, Ratownika i Ofiary.

Są to pojęcia z tzw. trójkątu dramatycznego, którego koncepcja wywodzi się z analizy transakcyjnej. Zgodnie z tą teorią możemy przyjmować jedną z trzech ról:

  1. Prześladowca – broni swoich praw, ignoruje lub umniejsza prawa innych. Nie uznaje perspektywy innych osób. Zazwyczaj głównie bierze – daje niechętnie i tylko wtedy, gdy przy okazji coś zyskuje. Lubi przypisywać innym powody swoich zachowań (Wkurzyłam Cię, ale sam sobie na to zasłużyłeś; Prosisz się o takie traktowanie; Wymagasz czegoś ode mnie, więc będę Cię źle traktować).

  2. Ratownik – niesie pomoc, zadowala innych, z automatu troszczy się i dba. Przekłada potrzeby innych ludzi nad swoje i zapomina o samotrosce. Ma kłopot z mówieniem o swoich potrzebach. Niby lubi też, gdy inni troszczą się o niego, ale rzadko kiedy tego doświadcza (za chwilę wyjaśnię dlaczego).

  3. Ofiara – dzieli się na dwa podtypy: (a) typ „kopnij mnie” - dobrze funkcjonuje wówczas, gdy ktoś traktuje ją/go źle. Daje się wykorzystywać, lekceważyć i naciągać. Manifestuje wówczas złość, ale i tak brnie w toksyczne, nierówne relacje; (b) typ „uratuj mnie” - oczekuje, że inni będą ją/go wyciągać z tarapatów, w które niefrasobliwie wpada. Potrzebuje co chwila pomocy i bardzo chętnie ją przyjmuje. I tu mamy komplikację: można być jednym z typów ofiar, ale można też być Ofiarą podwójną – zarówno pozwalającą się kopać, jak i oczekującą ratunku, gdy czyjeś kopniaki były zbyt silne.


I jak to ma się do tworzenia relacji?

  1. Prześladowca szuka Ofiary. Nie będzie dobrze funkcjonował z Ratownikiem, bo Ratownik (choćby i po jakimś czasie) zacznie jednak buntować się przed kopniakami ze strony Prześladowcy. Ofiara pozwoli się źle traktować, a gdy będzie miała poczucie, że złego traktowania jest za dużo, wypłacze się przed Ratownikiem. I znowu wróci do Prześladowcy.

  2. Ratownik szuka Ofiary, którą będzie sobie otaczać opieką. Jeśli znajdzie Ofiarę typu Kopnij mnie to relacja nie będzie dobrze funkcjonować, bo ten typ Ofiary nie będzie doceniać pomocy ze strony Ratownika. Z kolei jeśli znajdzie sobie Ofiarę typu Uratuj mnie, to przez jakiś czas będą żyli długo i szczęśliwie... aż do momentu, gdy Ratownik sam będzie potrzebował pomocy i nagle zauważy, że nie ma o nią kogo poprosić. Bo Ofiara – nawet jeśli zadeklaruje pomoc – i tak będzie w głębi serca oczekiwać, że Ratownik uratuje się sam. Wniosek stąd taki, że Ratownicy powinni trzymać się razem, ale ciągnie ich do Ofiar...

  3. Ofiarę nęci zarówno Prześladowca, jak i Ratownik. W relacji z Prześladowcą będzie zabiegała o jego/jej uwagę, będzie przyjmowała rzucane jej ochłapy zainteresowania, będzie starała się zadbać o Prześladowcę jak najlepiej. W relacji z Ratownikiem Ofiara pozwoli się ratować do woli, ale szacunku do Ratownika i jego potrzeb żywić nie będzie - bo przecież Ratownik jest w życiu Ofiary od tego, by ratować. Czasem jednak powie Ratownikowi dobre słowo... niech i Ratownik ma chwilę radości.



Oczywiście jest na ten trójkąt proste i nieproste antidotum – wyjście z granej roli.

Prześladowco, daj prawo innym do posiadania wobec Ciebie oczekiwań. Ludzie nie są tylko od dawania Tobie i przyjmowania ochłapów, które im czasem rzucasz.

Ratowniku, zadbaj o siebie. Twoje potrzeby są tak samo ważne, jak potrzeby innych ludzi (a może nawet powinny być dla Ciebie ważniejsze?).

Ofiaro, jesteś wystarczająco dobra/y, by nie dać się źle traktować. Zasługujesz na dobro od bliskich.

poniedziałek, 1 listopada 2021

O trudnej sztuce zarządzania swoimi oczekiwaniami w związkach...

Do napisania tego krótkiego tekstu skłoniły mnie dwie rozmowy z ostatniego tygodnia. Jedna dotyczyła mojej klientki, druga – bliskiej mi osoby. Obie kobiety przeżywały sporo złości i rozczarowania wywołanego tym, że ważne dla nich osoby nie zachowały się zgodnie z ich oczekiwaniami. Bliska mi osoba warczała: No przecież od przyjaciela mogę chyba oczekiwać lojalności?!? Odpowiedź jest niejednoznaczna, jak na psychologię przystało: i tak, i nie. Tak, bo mamy prawo mieć własne i wyraźne upodobania co do cech, jakimi mają się charakteryzować nasi przyjaciele, partnerzy itp. Możemy więc przykładowo cenić sobie lojalność na tyle, żeby chcieć się przyjaźnić wyłącznie z osobami, które zachowują się lojalnie. Ale: to oznacza, że powinniśmy sobie dobierać na przyjaciół te osoby, co do których mamy pewność, że je na tę lojalność stać (co zależy m.in. od cnoty odwagi tej osoby). Jeśli więc wybierzemy sobie nieopatrznie osobę nieodważną na potencjalnego przyjaciela, to przy pierwszej oznace nielojalności możemy oczywiście dać znać, że się nam to bardzo nie podoba – ale nie możemy oczekiwać, że ta osoba magicznie nabierze odwagi i zmieni swoje zachowanie. Człowiek ten przecież może zwyczajnie nie chcieć dla nas podjąć się tego trudu lub mieć poczucie, że nie jest w stanie tego osiągnąć. Trwając z uporem przy swoim oczekiwaniu narażamy się wyłącznie na frustrację i liczne okazje do warczenia. Oczywiście wspomniana tu lojalność stanowi jedynie przykład – można sobie cenić różne cechy osobowościowe, cnoty i wynikające z nich zachowania. Ktoś może słusznie zauważyć, że już sam moment, w którym spostrzegamy, że lubiana przez nas osoba nie ma cech zgodnych z naszymi oczekiwaniami, jest frustrujący i prowadzi do poczucia rozczarowania. Z pewnością tak jest – aczkolwiek to od nas zależy, czy dalej będziemy brnąć z uporem w generowanie nierealistycznego (niestety) oczekiwania, czy też na spokojnie zastanowimy się nad tym, czy jesteśmy w stanie tworzyć bliską relację z daną osobą pozbawioną ważnej dla nas cechy, czy nie – a wówczas pozostaje nam zdystansowanie się wobec tej osoby i pozostanie na przykładowo nieco płytszym poziomie miłego koleżeństwa bez frustrujących oczekiwań. PS. bliska mi osoba, której przeczytałam powyższy tekst, powiedziała: No dobrze, rozumiem, ale tak zdystansować się jest cholernie trudno. No bo nikt nie powiedział, że praca nad swoimi nierealistycznymi oczekiwaniami będzie łatwa... ;)

piątek, 21 maja 2021

Slow sex: w kilku słowach z perspektywy seksuolożki

         Faktem jest, że wiele osób uskarża się na zbyt szybkie tempo życia. Dinozaury takie jak ja, pamiętające życie powolne wiedzą, że pospieszne tempo zawdzięczamy wielu zjawiskom: m.in. nieznanej kiedyś wieloetatowości (mało kto 30 lat temu pracował ponad 10 godzin dziennie) lub poddaniu się postępowi technologicznemu. Przykładowo: pojawiły się maile i komunikatory zastępujące tradycyjną korespondencję pocztową. 30 lat temu wysyłano list – on szedł sobie pocztą, szedł, szedł... a potem nikt nie oczekiwał, że odpowiedź listowną otrzyma w ciągu godziny, bo list zwrotny znowu szedł, szedł, szedł... Byliśmy przyzwyczajeni do czekania i wolnego tempa realizacji życia.

Potem życie gwałtownie przyspieszyło, a jeszcze później zmęczyliśmy się tym pędem. Pojawiła się moda na wszystko slow (powolne): gotowanie (wydobywające głębię smaku i zachowujące wartości odżywcze), podróżowanie lub po prostu życie.

Slow sex wbrew nazwie nie jest wynalazkiem współczesnym i nie musi być koniecznie powolny. To seks świadomy, uważny, nastawiony na doświadczanie, a nie na szybką drogę do seksualnego szczytu. Nie był on nigdy w pełni obecny w naszej kulturze: katolicyzm za cel seksu stawiał prokreację, nie zaś doświadczanie intymności. Szybkie życie wprowadziło do seksu zadaniowość, ocenianą liczbą „odhaczonych” orgazmów.

Uważny seks polega na doświadczaniu drugiej osoby wszystkimi zmysłami. To także skupienie na swoich odczuciach, pragnieniach. Takie współżycie tworzy swoisty mikrokosmos dwóch osób – liczy się tylko ta chwila, to doznanie, współdzielona intymność, trwanie we wspólnym uniesieniu.



Takie podejście do seksu wywodzi się z taoizmu i tantryzmu. W tantryzmie akt seksualny jest traktowany jako powtórzenie kosmicznego aktu pierwotnej pary boskiej, a zmierza ku wyzwoleniu energii. To właśnie tantryzm traktuje seks jako drogę, wymianę energii, która ostatecznie prowadzi do przeżycia orgazmu totalnego, będącego li tylko zwieńczeniem drogi. Świadomy seks bywa tu właśnie powolny, wymagający kontrolowania oddechu i nastawiony na unikanie szybkiego orgazmu. Techniki seksualne z taoizmu i tantryzmu przeniknęły do seksuologii – stanowią nierzadko elementy treningów behawioralnych stosowanych w terapii wielu problemów seksualnych.



Współczesny slow sex opiera się na świadomości swoich potrzeb – wsłuchaniu się w swoje pragnienia, które podpowiedzą, czy dzisiaj potrzeba nam intensywnej namiętności, czy też spokojnego doświadczania wrażeń zmysłowych. Opiera się on także na żywym zainteresowaniu dla pragnień drugiej osoby, jej zmysłowości. Wyklucza on bylejakość – nieuważność, zaprzątanie myśli codziennymi kłopotami, odbieganie od „tu i teraz”. Zaczyna się od wyciszenia telefonów i poświęcenia się w całości przeżywaniu kontaktu ze swoim ciałem i ciałem drugiej osoby. Później liczą się wszystkie zmysły i zgodne z potrzebami budowanie i narastanie napięcia. Nie ma tu „polowania” na orgazm, nie ma potrzeby sprawdzenia się czy wykazania. Nie ma lęku o idealny wygląd, o nadmiarową fałdkę tłuszczu, o nie dość umięśniony tors, o rozmiar członka czy biustu. Jest bycie razem w najbardziej intymnym i erotycznym doznaniu, w zgodzie na naturalność dźwięków, zapachów i smaków.



niedziela, 31 stycznia 2021

Wywiad: o roli opiekuna starzejącego się rodzica

 

Bez zbędnych psychologicznych wstępów zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy z osobą opiekującą się na stałe swoim starzejącym się rodzicem.

MG: Opowiesz mi o roli osoby opiekującej się starzejącym się rodzicem z początkami choroby dementywnej. Nazwałaś to kiedyś rodzicielstwem w wersji hard?

X: To jest hardcorowe rodzicielstwo, bo rodzic jednocześnie funkcjonuje jak dziecko 4-5letnie, a jednocześnie chce być nadal osobą dorosłą i rodzicem.

MG: Możesz podać jakieś przykłady? Jak to widzisz?

X: Przykładów jest mnóstwo: rodzic bez chwili zastanowienia podejmuje decyzje będące wynikiem jego chwilowych pragnień (np. chcę dać kotu coś, czego koty absolutnie jeść nie powinny to dam; jestem dorosła i nie będziesz mi niczego zakazywać). Z drugiej strony: nie podejmuje decyzji, które kiedyś by samodzielnie podejmował (np. pytam, co chcesz na obiad. Dostaję odpowiedź: sama wymyśl coś, co będzie mi smakowało). Inny przykład: rodzic oczekuje troski i oddaje mi kontrolę, ale na swoich warunkach. Wyobraź sobie: rodzic prosi mnie, abym go zarejestrowała do np. ortopedy. Wyszukuję lekarza i oznajmiam,że idziemy do pani X. Wówczas wybucha protest: Do niej nie pójdę. Ok. To do kogo mam Cię zarejestrować? Nie wiem, poszukaj kogoś innego. To może się powtórzyć wiele razy. To męczy. Gdyby to dotyczyło mojego dziecka, to po prostu zarejestrowałabym je i tyle. Dlatego twierdzę, że to rodzicielstwo hard.



środa, 6 stycznia 2021

Statystyki rozwodowe z punktu widzenia terapeuty związków

 

Statystyki rozwodowe są zastanawiające: rozwodzi się obecnie w Polsce trzykrotnie więcej par niż w 1990 roku. Najczęściej rozwodzą się osoby pomiędzy 40. a 50. rokiem życia. Dlaczego często rozstają się właśnie 40-latki? Przede wszystkim dlatego, że:

  • dzieci podrosły i pary przestają się tak bardzo obawiać skutków psychologicznych rozwodu dla odchowanych już nastolatków,

  • czas nie działa na korzyść źle dobranych i/lub źle funkcjonujących związków. Wraz z upływem czasu nierzadko traci się nadzieję, że związek da się uratować. Upływ czasu uwidacznia także nierozwiązane problemy, często narastające latami.

  • nierzadko kluczowe staje się poczucie środka życia – towarzyszy mu wzrost odwagi do podjęcia trudnej decyzji i poczucie, że żyje się tylko raz i nie warto tkwić w źle dobranym lub wypalonym związku.


niedziela, 27 grudnia 2020

Seksuologiczna lista przebojów na domowego Sylwestra :)

 Zainspirowana rozmową ze znajomym pomyślałam o pandemicznym Sylwestrze 2020/21, którego wiele osób może spędzić tylko w towarzystwie własnego/ej partnera/partnerki. Postanowiłam uziemnionym parom przyjść z zawodową pomocą, tak więc skompletowałam seksuologiczną playlistę na domowego Sylwestra, zawierającą wyłącznie pościelówy 😉. Młode osoby mogą nie znać słowa "pościelówa", więc cytując słownikowy opis wyjaśniam, że to "nastrojowy utwór muzyczny, dobry w intymnej sytuacji". Poniższa lista TOP10 Seksuologicznych Przebojów jest oczywiście bardzo subiektywna - na wszelki wypadek wyraźnie uchylam się od jakiejkolwiek odpowiedzialności, jeśli utwory w niej zawarte się nie sprawdzą.  😇


niedziela, 20 grudnia 2020

Kilka słów o dobrym słuchaniu

 Zbliżają się święta – tradycyjnie czas spotkań i rozmów. W tym roku z tradycją może być zasadniczo trudno, ale może uda nam się z kimś pogadać. Rozmawianie wydaje się być prostą czynnością, lecz diabeł tkwi w szczegółach. Psycholodzy nierzadko w swoich gabinetach słyszą od klientów słowa: dobrze mi się do Pani/Pana mówi, bo widać, że Pan/Pani słucha. Wynika stąd, że słuchanie też jest sztuką. Jako że łatwiej jest krytykować 😉 niż dawać pozytywne przykłady, opiszę w kilku słowach najczęściej występujące typy złych słuchaczy:

1. Wujek/Ciocia Dobra Rada

Ta osoba słucha tylko po to, żeby znaleźć okazję do błyśnięcia mądrością. Jeśli nieopatrznie opowiemy o swoim kłopocie, Dobra Rada natychmiast nam powie, jak powinniśmy postąpić w danej sytuacji. Przykład:

Ja: Stłukłam dziś wazonik. Fajny był, szkoda mi go.

Dobra Rada: Kup sobie nowy i po kłopocie.

Ja (w duchu, sarkastycznie): serio, mogę sobie kupić nowy wazonik? Dzięki za dobrą radę – sama bym na to nigdy nie wpadła! Wrrr.

2. Krytykant

Krytykant słucha po to, by skrytykować i wykazać swoją wyższość. Nie zawsze robi to świadomie i nie musi mieć złych intencji – po prostu miewa nawyk dźwigania swojej samooceny kosztem innych. Przykład:

Ja: Stłukłam dziś wazonik. Fajny był, szkoda mi go.

Krytykant: Powinnaś była bardziej na niego uważać. Ja nigdy jeszcze niczego cennego nie stłukłam, bo po prostu jestem ostrożna.

Ja (w duchu, sarkastycznie i buntowniczo): jak to dobrze, że skoro już jestem gamoniem tłukącym wazoniki, to jednak na szczęście np. umiem słuchać. Wrrr.

3. A-Ja

Typ A-Ja słuchając czai się jak pająk w sieci, by dorwać się do głosu. W czasie gdy my gadamy, A-Ja po prostu egocentrycznie wszystko odnosi do swoich doświadczeń. Zazwyczaj nie ma intencji lekceważenia nas – po prostu lubi być w centrum uwagi – albo jest do bycia centrum wszechświata przyzwyczajony. Przykład:

Ja: Stłukłam dziś wazonik. Fajny był, szkoda mi go.

A-Ja: A ja kiedyś stłukłam moją ulubioną filiżankę. Była taka ładna, z niebieskim wzorkiem. Dostałam ją od ukochanej cioci, która kupiła mi ją na 15. urodziny. Do dziś pamiętam ten dzień – zresztą zawsze moje urodziny były bardzo miłymi dniami. Moja rodzina robiła mi prezenty, były ciasteczka i tort, przychodzili goście. Szczególnie jednak pamiętam swoją osiemnastkę – zaraz Ci opowiem...

Ja (w duchu, z lekkim rozczarowaniem): ok, opowiedz, chętnie Cię posłucham, ale zastanawiam się, czy Ty w ogóle usłyszałaś, że szkoda mi mojego wazonika?

4. Milczek

Milczek po prostu milczy, czyli w ogóle nie odnosi się do tego, co mówimy. Powody takiego zachowania mogą być różne: Milczek może neurotycznie chcieć znaleźć najlepszą możliwą odpowiedź na nasze słowa i po prostu szuka jej w głowie; ale też: Milczek może nie być w ogóle zainteresowany tym, co mówimy. Przykład:

Ja: Stłukłam dziś wazonik. Fajny był, szkoda mi go.

Milczek: milczy.

Ja (w duchu): hej, no powiedz coś!

5. Mistrz Nagłych Zwrotów w Rozmowie

Taka osoba może i słucha, ale niezbyt uważnie – pogrążona jest we własnych myślach i obserwacjach. Przykład:

Ja: Stłukłam dziś wazonik. Fajny był, szkoda mi go.

Mistrz: O, zobacz jaki fajny ptaszek siedzi na tej gałęzi.

Ja (oszołomiona nagłym zwrotem w rozmowie): ratunku, jaki ptaszek? jaka gałąź?

Żeby nie było, że tylko się czepiam: parę dobrych rad 😉 na temat dobrego słuchania:

  • utrzymuj kontakt wzrokowy z mówiącym (chyba że prowadzisz samochód: wówczas patrz przed siebie i NIE utrzymuj kontaktu – to taki prywatny apel od osoby często siedzącej za kółkiem),

  • okazuj zainteresowanie poprzez zadawanie pytań,

  • okazuj emocje, jeśli mówiący mówi coś emocjonującego,

  • hymkaj (hmmm.../ooo..../aha....) - dajesz tym znać, że rozumiesz i słuchasz,

  • użyj empatii (to się zawsze sprawdza),

  • parafrazuj (powtarzaj swoimi słowami to, co powiedział rozmówca: np. O ile dobrze Cię rozumiem, to....),

  • klaryfikuj (upewniaj się, czy dobrze rozumiesz rozmówcę: np. Czy to znaczy, że....),

  • odzwierciedlaj uczucia rozmówcy (np. Jest mi przykro z powodu tego wazonika).

Mam nadzieję, że tegoroczne święta będą jednak okazją do dobrych rozmów 😊